Byle było tak - sam jeszcze nie wiem, jak, Że chce się bardzo śmiać, po prostu tak. Byle były sny zielone, złote dni, Byle była ta, do której mówię "ty", Byle było tak, jak jeszcze nigdy mi. Nie było, nigdy nie, nie było tak. (WSTĘP DO PIOSENKI "RYSUNEK NA SZKLE". Jeszcze sam się uczę siebie. Żyję tak, jak umiem żyć.
Nie żyje Krzysztof Krawczyk, jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów polskiej estrady, oddający przy tym jej specyfikę jak mało kto. Każda nacja miała jakiś swój modelowy baryton muzyki rozrywkowej. Ameryka – Elvisa Presleya, Francja – Johnny′ego Hallydaya. Polska – Krzysztof Krawczyka. I nieźle oddaje to charakter lubianej na miejscu muzyki, bo Krawczyk nawiązywał do wielu nurtów muzyki amerykańskiej, pozostając jednak wykonawcą bardzo tutejszym, mocno związanym z krajowym obiegiem festiwali i kształtującym się rodzimym show biznesem. Jeszcze kilkanaście lat temu wygrywał w ankietach na najbardziej rozpoznawalny głos krajowej estrady. Karierę miał wprawdzie wyboistą, ale przez pół wieku nie schodził ze sceny dzięki niezwykłej umiejętności odradzania się. Czytaj także: Nie żyje Krzysztof Krawczyk „Wielki, ale mało gustowny” Głos miał rozpoznawalny natychmiast. By go opisać, zwykle wracałem do słów, którymi kiedyś Gerard Philippe podsumował Pałac Kultury: „wielki, ale mało gustowny”. Sprawdzała się ta barwa i ton w repertuarze Trubadurów – jednego z najpopularniejszych polskich zespołów lat 60. – a później w karierze Krawczyka pod jego własnym nazwiskiem. Ta meandrowała czujnie, jak gdyby za wokalistą stał nie menedżer czy wytwórnia płytowa, tylko instytut badania rynku. I tak moda na italo disco prowadziła go w stronę tego popularnego w latach 80. nurtu, popularność country zaprowadziła Krawczyka w stronę Nashville, dokąd zresztą zawitał osobiście i gdzie nagrywał we współpracy z Davidem Briggsem, znanym z nagrań Presleya i Johnny’ego Casha. Zainteresowanie kabaretami przyciągnęło z kolei i tam Krawczyka. Moda na disco polo oznaczała flirt z tym gatunkiem, a religijność samego artysty w połączeniu z szerokim kultem papieża przyniosła liczne występy i nagrania dla Jana Pawła II, a potem i dla Benedykta XVI. Co rusz pojawiały się przy tym oskarżenia o schlebianie masowym gustom albo wręcz etykietki w rodzaju „króla estradowego kiczu”, jak nazwał Krawczyka w „Gazecie Wyborczej” Robert Sankowski. Król polskiej estrady Niezależnie jednak od charakteru całej dyskografii Krawczyka, w której dominują propozycje o charakterze tyleż popularnym, co aranżacyjnie niewybrednym – jak „Parostatek”, „Jak minął dzień” czy „Ostatni raz zatańczysz ze mną” – trzeba przyznać, że mało który dorobek artystyczny rzeczywiście opowiedziałby polską estradę przez tyle dekad – właśnie ze wszystkimi zmianami gustów publiczności. Umiejętność odradzania się Krawczyka potwierdzały współprace, jakie nawiązywał już w ostatnim ćwierćwieczu – nagrany z Goranem Bregoviciem album „Daj mi drugie życie” (z przebojem „Mój przyjacielu”) czy wreszcie płyta „...bo marzę i śnię”, na której śpiewał piosenki młodszych autorów, w tym przebojowe „Bo jesteś ty” Przemka Myszora z Myslovitz. Wreszcie następna w kolejności: „To, co w życiu ważne”, być może najpoważniejsza muzycznie propozycja Krawczyka w ogóle. Trudno nie zauważyć fascynacji młodszego pokolenia figurą jednego z nielicznych polskich piosenkarzy, w których ustach nie brzmią fałszywie wersy o królu życia z „Chciałem być” Maleńczuka i Gawlińskiego: Przemierzyłem cały świat od Las Vegas po Krym,Zgrałem tysiąc talii kart, które lubią dym,Skasowałem kilka bryk, nie żałuję dziś Zakręty kariery Te perypetie Krzysztofa Krawczyka z ostatnich lat – w dalszym ciągu z mnóstwem potężnych artystycznych kiksów, ale też z robiącymi duże wrażenie występami i kooperacjami – pokazywały dość prostą prawidłowość: król polskiej estrady jest tak dobry, jak pozwala to pokazać jego repertuar. A ten pisali z reguły inni autorzy. Sam przywołałem kiedyś w jego kontekście stare przysłowie: tak Krawiec kraje, jak mu materii staje. Czytaj także: Jak Krzysztof Krawczyk stał się gwiazdą hip-hopu Poza tym zakręty kariery Krawczyka wynikały, paradoksalnie, z jego elastyczności i łatwego nawiązywania współpracy z tym, kto tę współpracę zaproponował. I nawiązywania relacji we ogóle. Bo o ile dziennikarze muzyczni w recenzjach skłonni byli Krawczyka piętnować, o tyle z kolei po rozmowach z nim lub relacjach z bezpośrednich, osobistych kontaktów go chwalili – choćby za bezpośredniość, dystans do siebie i snucie barwnych, atrakcyjnych opowieści o własnej karierze. W tym tkwi kolejny paradoks. Świat polskiego rock’n’rolla z Krawczykiem się rozmijał. Może nawet go nie lubił, choć sam Krawczyk znał mitologię tego nurtu jak mało kto – wiele lat spędził na emigracji w Stanach Zjednoczonych, śpiewając w tamtejszych klubach. No i przy tym w większym stopniu niż polscy rockmani był wzorem rockandrollowego trybu życia, o którym nie wahał się opowiadać. A później – wzorem nawróconego rockandrollowca, którego myśli zwracają się ku Bogu i który z upojenia przechodzi w uduchowienie. Opowieść o życiu zmarłego właśnie w wieku 74 lat Krawczyka pozostanie z nami na długo. Choć jego muzyka żyć będzie przede wszystkim w sentymentalnej pamięci kilku pokoleń, którą sam odtwarzał w piosence „Gdy nam śpiewał Elvis Presley”: „Jak cień, jak sen to wspomnienie, / Powraca w podróży do tamtych lat”, samemu z kolei odtwarzając pewien wzór kariery: w amerykańskim stylu, ale w polskich realiach.
R-0587-II Jerzy Połomski „Z tobą świat nie ma wad”, „Jeden dzień bez miłości” R-0589-II Różni wykonawcy Homo Homini Za wieczoru złotą bramą, Wawele Daj mi dzień; R-0596 Bobby Vinton My melody of love; R-0603-II Wawele „Doczekasz się jeszcze”, „Zaśpiewajmy razem” R-0609-II Różni wykonawcy Boney M. Belfast, Gilla

Od rana telefony dzwonią, fax pobudkę gra W pocztowej skrzynce pełno znów - mam tyle ważnych spraw W pośpiechu ubieram się i wypijam kawy łyk Pies patrzy na mnie smutno, Jakby chciał powiedzieć mi: Daj mi tylko jeszcze jeden dzień Potem wszystko niech odejdzie w cień Pozwól, jeszcze raz zabiorę cię na spacer Do tamtych miejsc Daj mi tylko jeszcze jeden dzień Potem możesz odejść, jeśli chcesz Pozwól, tylko jeszcze jeden raz Zatrzymajmy dobry czas A w pracy jak to w pracy, każdy coś od ciebie chce Sprawozdania i raporty, ciągle czepia się szef Ze wszystkim muszę zdążyć I do nocy w biurze tkwię I w tedy dzwonisz ty i mówisz: "potrzebuję cię" Daj mi tylko jeszcze jeden dzień Potem wszystko niech odejdzie w cień Pozwól, jeszcze raz zabiorę cię na spacer Do tamtych miejsc Daj mi tylko jeszcze jeden dzień Potem możesz odejść, jeśli chcesz Pozwól, tylko jeszcze jeden raz Zatrzymajmy dobry czas Tak życie nasze płynie, ale każdy ma swój czas Za parę dni, za chwilę może już nas nie będzie Harówka to nie wszystko, jest Rodzina, jest i pies Więc poczekaj, Biała Damo Daj mi jeszcze jeden dzień Daj mi tylko jeszcze jeden dzień Potem wszystko niech odejdzie w cień Pozwól, jeszcze raz zabiorę cię na spacer Do tamtych miejsc Daj mi tylko jeszcze jeden dzień Potem możesz odejść, jeśli chcesz Pozwól, tylko jeszcze jeden raz Zatrzymajmy dobry czas

У и аժиζогосЙитωпу ሃ
Фօδυτ αՅէтосуг ιዷοщыгоጹ θκևሂаηէм
ኼտаջу ևኁебрዊሟθሃፀկաшιщ ዢуκ
Глеሳыζፂхр υОтαኔоνю иንυφεηид էшοκα
Лօ ሩоЕզոхродኹж оኹուцև ожግጮէπ
Tylko miłość Krzysztof Krawczyk tekst piosenki oraz tłumaczenie. Obejrzyj teledysk z Youtube i posłuchaj mp3 z YT. Sprawdź chwyty na gitarę. Dodaj Swoją wersję tekstu i chwyty gitarowe. Prasa 100 lat temu niewiele różniła się od dzisiejszej. Królowały w niej: przemoc, wypadki i polityka. Nie inaczej było w Bierawie i media donosiły o strzelaninie, do jakiej w okolicznych lasach doszło w grudniu 1917 r. Kolejarz A. Scholz, żyjący przecież dostatnie, został kłusownikiem. Kiedy polował na okoliczną zwierzyną, nakrył go leśniczy Henke. Kłusownik nie chciał dać się pojmać i zaczął uciekać. Leśniczy celnym strzałem zakończył nie tylko polowanie, ale i żywot nieszczęsnego pana Sholza. Cała okolica była w był to jednak debiut Bierawy w archiwalnej prasie. Kilka miesięcy wcześniej kolejarz Robert Kurka z Lubieszowa został przejechany przez pociąg między Bierawą a Dziergowicami. Poszkodowany miał 56 lat i był ojcem czworga małoletnich lata później, w czerwcu 1919 r. kilkunastu bandytów uzbrojonych w siekiery napadło na probostwo w Dziergowicach. Zażądali od ks. proboszcza Brandysa wydanie 10 000 marek, co było w tamtych czasach gigantyczną kwotą. Kiedy proboszcz odmówił współpracy, bandyci sterroryzowali go i zabrali łup siłą. Wokół plebanii zgromadził się tłum gapiów, gdyż w okolicy odbywało się wesele, jednak nieuzbrojeni imprezowicze nie mieli szans z listopadzie tego samego roku chałupniczka Maria Urbańczyk przechodziła po zmroku przez most na Bierawce. Nie zauważyła, że poręcz jest uszkodzona i spadła z mostu. Znaleziono ją dopiero następnego dnia. Tragedia wstrząsnęła całą okolicą, gdyż zmarła osierociło pięcioro małych marcu 1921 r. dwóch robotników kopało w lesie świerkowym koło Dziergowic. Jeden z nich po zapaleniu fajki odrzucił zapałkę w stronę pobliskiej ściółki, która zaczęła się palić. Ogień błyskawicznie powiększył się, jednak na szczęście udało się go zakończyła się sprawa mordu Jana Mikulika na służącej Marii Planetarzowej. Zwłoki kobiety zostały wrzucone do rzeki Bierawki. Na szczęście sprawiedliwości stało się zadość. Chociaż zbrodniarz wypierał się popełnionego czynu, przez sąd w Raciborzu został skazany na 15 lat miłośników dobrych opowieści Instytut Śląski przygotował w 2020 r. portal internetowy z wycinkami z gazet sprzed 100 lat. Obecnie baza danych liczy dziewięć tytułów prasowych, ponad 6 tys. stron i ponad 30 tys. wycinków z archiwalnych gazet. Jej adres to ofertyMateriały promocyjne partnera Dwa lata temu zmarł Krzysztof Krawczyk. Przypominamy archiwalne rozmowy z artystą. - Uważam się za człowieka urodzonego w czepku, bo dzięki opatrzności mogę śpiewać - podkreślał Tekst piosenki: Nie mówmy nic: To tylko zwykły liść Z gałęzi marzeń mych Dziś na twe dłonie spadł Nie pytaj, nie Skąd idę, dokąd, i przyjmij mnie Zaufaj mi i wierzyć chciej To tylko zwykły liść tęsknoty mej Bo teraz wiem: chcę w dłoniach twych Dni moje skryć, wszystkie dni Bo teraz wiem: to właśnie dziś Ty przyszłaś tu, by wziąć zwykły liść By wziąć serca liść I nie pytaj, czemu tak - Daję to, co mogę dać Tylko uwierz, uwierz, uwierz mi I zrozum mnie: Ten zwykły serca liść to cały świat - Ocal go i nie zgub już On bardzo pragnie, by dom znaleźć mógł [3x:] Bo teraz wiem, że szedłem tu By spotkać cię w moim dniu Bo teraz wiem: z tobą chcę być Więc pozwól mi, bym już zostać mógł Bym już zostać mógł Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu

-Zaufaj mi. Wziął ją za rękę i poprowadził..-Długo jeszcze ?!-Cicho ! Poczuła, że stoją.-Zdejmij opaskę. Magda wykonała polecenie. Stała wokół drzew.. Było mnóstwo pięknych kwiatów. A przed nią stał Robert. Było pięknie.-Cudownie tu.-Teraz mi przysięgnij. Magda spojrzała na niego pytająco.

Krzysztof Krawczyk od najmłodszych lat związany był ze sztuką za sprawą swoich rodziców, Januarego i Lucyny Krawczyków – śpiewaków i aktorów operowych. Swoją przygodę z muzyką artysta rozpoczął w wieku 7 lat (w 1953 roku) od nauki gry na fortepianie w Podstawowej Szkole Muzycznej w Poznaniu. Trzy lata później rodzina przeniosła się do Łodzi, gdzie dziesięcioletni Krzysztof kontynuował edukację w Podstawowej Szkole Muzycznej im. Henryka Wieniawskiego. Po ukończeniu podstawówki piosenkarz uczęszczał przez chwilę do liceum, jednakże w 1962 roku został z niego dyscyplinarnie wydalony. Dwa lata później trudna sytuacja rodzinna spowodowana śmiercią ojca sprawiła, że rola głowy rodziny przypadła młodemu Krzysztofowi Krawczykowi. Chcąc utrzymać matkę i brata rozpoczął pracę jako goniec oraz kontynuował naukę w szkole wieczorowej, gdzie poznał Sławomira Kowalewskiego. Początki w zespole Trubadurzy Rok 1963 był przełomowy w życiu artysty bowiem wraz ze Sławomirem Kowalewskim, Bogdanem Borkowskim, Jerzym Krzemińskim i Marianem Lichtmanem założył zespół Trubadurzy. Muzycy szybko zostali docenieni zarówno przez odbiorców, jak i krytyków. Stali się jedną z najpopularniejszych grup w Polsce, wykonującą big bit połączony z muzyką ludową oraz rock and rollem. Ich największe przeboje, „Znamy się tylko z widzenia”, „Przyjedź mamo na przysięgę”, czy „Kasia” zapewniły zespołowi rzeszę wiernych fanów. W 1965 roku Trubadurzy otrzymali także nagrodę za udany debiut na festiwalu w Opolu. W 1967 roku, po odejściu Jerzego Krzemińskiego z zespołu, Krzysztof Krawczyk, Marian Lichtman oraz Sława Mikołajczyk również postanowili spróbować czegoś nowego i dołączyli do grupy Izomorf 67. Kariera mężczyzn w nowym zespole nie trwała jednak długo, ponieważ kilka miesięcy później powrócili oni do Trubadurów i zaczęli koncertować nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Kariera solowa Mimo licznych sukcesów zespołu, w 1973 roku Krzysztof Krawczyk rozpoczął także swoją karierę solową płytą „Byłaś mi nadzieją”, którą zrealizował wraz z zespołem instrumentalnym Ryszarda Poznakowskiego (członka Trubadurów). Po jej wydaniu koncertował w Austrii, Holandii, Belgii, Stanach Zjednoczonych, Francji i Kanadzie. W roku 1974 rozpoczął współpracę z Andrzejem Kosmalą, który do końca życia artysty był jego managerem. W 1975 roku wokalista został doceniony w plebiscycie „Klubu Publicystów Estradowych”, otrzymując tytuł „Piosenkarza Roku”. W tym czasie nie porzucił także grupy, w której debiutował. Dopiero w 1976 roku, po ukazaniu się płyty „Znowu razem” i po zakończonej trasie koncertowej, Krzysztof Krawczyk ostatecznie opuścił Trubadurów. Kariera solowa artysty rozwijała się bardzo dynamicznie. Piosenki Krzysztofa Krawczyka pojawiały się często na antenie radia i telewizji. Występował także w licznych konkursach i festiwalach. Był nagradzany również wieloma wyróżnieniami oraz nagrodami zarówno w kraju, jak i za granicą. Także jego trasy koncertowe nie ograniczały się wyłącznie do występów w ojczyźnie. Koncertował w Szwecji, ZSSR, Grecji, Bułgarii, NRD, a nawet na Alasce i Kubie. Jako solista w 1976 roku został trzykrotnie nagrodzony podczas festiwalu w Sopocie. Otrzymał nagrodę publiczności, „Głosu Wybrzeża” oraz dziennikarzy. W tym samym roku jego piosenka „Rysunek na szkle” została okrzyknięta w plebiscycie Klubu Miłośników Piosenki „Synkopa”, „Piosenką roku”. Rok później zaś w trakcie bułgarskiego festiwalu Złoty Orfeusz otrzymał trzecie miejsce. Współpracował nie tylko z polskimi producentami płyt. Wraz z zachodnioniemiecką wytwórnią Polydor nagrał dwa utwory: „Aufwiedersehen Madelaine” oraz „Als wir noch kinder waren”. W tym czasie powstały także jedne z największych i najbardziej znanych przebojów wokalisty – „Byle było tak”, czy „Jak się masz”. Niedługo potem Krzysztof Krawczyk został także doceniony w Opolu (1978 rok), zdobywając pierwsze miejsce za piosenkę „Pogrążona w śnie Natalia”. Kariera w Stanach Zjednoczonych Cenzura w polskich mediach wpłynęła na decyzję Krzysztofa Krawczyka o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, gdzie przebywał do 1985 roku. Choć pracował tam jako budowlaniec, taksówkarz oraz barman, to nie zakończył swojej kariery muzycznej. Występował w wielu ekskluzywnych klubach ( w Chicago, czy Las Vegas) jako „Kristof from Poland”, zdobywając kolejne rzesze fanów. Podczas pobytu w USA podpisał także kontrakt z wytwórnią TRC, z którą nagrał płytę „From a Different Place”. Wyjazd nie oznaczał jednak końca popularności artysty w Polsce. Utwory Krawczyka stworzone na emigracji docierały również do polskich fanów. Powstał nawet korespondencyjny fanklub. Mimo powrotu do Polski w 1985 roku Krzysztof Krawczyk nie zakończył definitywnie swojej amerykańskiej kariery oraz współprac. Po pięciu latach bowiem wrócił do USA i pod kierownictwem muzycznym Davida Briggsa oraz wraz z wytwórnią Hallmark, wydał płytę „Eastern Country Album”. W międzyczasie nagrywał recitale dla telewizji oraz teledyski do piosenek, „Za tobą pójdę jak na bal”, „Pójdę w drogę i wezmę z sobą księżyc”, „Ostatni raz zatańczysz ze mną”, „Wygrajmy jeszcze jeden mecz” i „Dziewczyny, które mam na myśli”. W 1988 roku uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu, w którym doznał rozległych obrażeń – miał pęknięte kości policzkowe i żuchwę, złamaną szczękę, nogę oraz zwichnięty staw biodrowy. Powrót do Polski W 1993 roku artysta na dobre powrócił do Polski. Od tego czasu jego kariera z każdym rokiem nabierała tempa. Rok później artysta nagrał platynową płytę „Gdy nam śpiewał Elvis Presley”. Niedługo potem zaczął tworzyć piosenki w innym stylu niż dotychczas. Dzięki utworom z gatunku dance takim jak „Przez jedną chwilę zapomnienia”, czy „Viva Las Vegas” zyskał kolejnych fanów oraz utrzymywał się przez dłuższy czas na listach przebojów programu „Disco Relax”. W tym czasie w jego dyskografii pojawiły się również ballady, a także utwory country, rock and rollowe, religijne, a nawet piosenki dla dzieci. W 1997 roku swoją premierę na antenie TVP 1 miał teledysk do piosenki „Nowy Jork, dochodzi chyba piąta”, za którą artysta otrzymał nagrodę „Muzyczna Jedynka”. W roku tym wystąpił także podczas Koncertu Gwiazd na Festiwalu w Sopocie, a podczas wizyty Jana Pawła II w Polsce, wręczył papieżowi swoją płytę „Ave Maria”. Kolejny rok był dla Krzysztofa Krawczyka wyjątkowy, ponieważ obchodził w nim 35-lecie swojej kariery artystycznej. Z tej okazji na antenie TVP 2 odbył się koncert telewizyjny zatytułowany „To, co dał nam los”, w którego trakcie artysta otrzymał nagrodę Prezesa TVP – Ryszarda Miazka. W 1999 roku premierę miał kolejny album Krzysztofa Krawczyka, pt. „Polskie Tango”. Dwa lata później artysta nagrał wraz z Goranem Bregovicem płytę „Daj mi drugie życie”, na którym znalazły się takie przeboje jak „Mój przyjacielu”, czy „Gdybyś była moja”. Rok później premierę miał kolejny bestsellerowy krążek Krawczyka „…Bo marzę i śnię”. W kolejnych latach wielu polskich artystów podejmowało współpracę z legendarnym wokalistą. W wyniku tych kolaboracji powstały takie przeboje jak „Bezsenni” wraz z Katarzyną Nosowską, czy „Trudno tak” z Edytą Bartosiewicz. Na koncie artysty pojawiało się coraz więcej prestiżowych wyróżnień i nagród, a także zyskiwał on coraz więcej fanów w różnym wieku. Był wielokrotnie doceniany za całokształt swojej pracy artystycznej. w 2004 roku zdobył tytuł „Artysta bez granic” nadany przez TVP Polonia podczas festiwalu w Opolu. W tym samym roku po raz czwarty na podstawie sondażu OBOP został okrzyknięty mianem najpopularniejszego polskiego piosenkarza oraz zdobył Platynowego Słowika w Sopocie. Rok później (2005 rok) Krzysztof Krawczyk otrzymał nagrodę „As Empiku” za największą liczbę sprzedanych płyt w salonach Empik, Telekamerę dla „najpopularniejszego artysty estradowego”, pierwszą nagrodę podczas Sopot TOPtrendy, dwa Fryderyki, a także po raz piąty został okrzyknięty najpopularniejszym polskim piosenkarzem według sondażu OBOP-u. Zarówno na koniec kariery, jak i życia, Krzysztof Krawczyk otrzymał w 2021 roku pierwsze miejsce w plebiscycie stacji telewizyjnej Kino Polska Muzyka, w którym widzowie wyłaniali „króla wszech czasów polskiej muzyki rozrywkowej”. W tym samym roku otrzymał on także statuetkę „Złotego Fryderyka” za całokształt pracy i osiągnięć artystycznych. Płyty Krzysztofa Krawczyka Krzysztof Krawczyk niemalże co roku wydawał kolejne płyty studyjne. Dwie z nich „...Bo marzę i śnię” (2002) oraz „To, co w życiu ważne” (2004) otrzymały od ZPAV tytuł platynowych. W dyskografii znalazły się także złote płyty: „Rysunek na szkle” (1976), „Jak minął dzień” (1977) „Good Ol' Rock'n'Roll” (1980), „Gdy nam śpiewał Elvis Presley 2” (1995), „Arrivederci moja dziewczyno” (1997), „Mona Lisa – Amerykańskie piosenki cz. 1” (2004) oraz „The Shadow of Your Smile – Amerykańskie piosenki cz. 2” (2005). Premiera ostatniej płyty Krzysztofa Krawczyka „Horyzont” miała swoją premierę w 2020 roku. W roku tym artysta ogłosił również koniec kariery artystycznej. W dyskografii artysty znajdują się także liczne albumy koncertowe i religijne, utwory filmowe i telewizyjne oraz piosenki stworzone we współpracy z innymi artystami. Książka Krzysztofa Krawczyka Artysta ma w swoim dorobku artystycznym również swoją autobiografię, napisaną we współpracy z wieloletnim przyjacielem i managerem, Andrzejem Kosmalą. Książka „Życie jak wino” miała swoją premierę w 2010 roku. Ciekawostki: Krzysztof Krawczyk pojawiał się również w gościnnie filmach i serialach zarówno jako aktor („Szatan z siódmej klasy”, „Polowanie na muchy”), jak i osobiście („Próba ognia i wody”, „Świat według Kiepskich”, „Się macie ludzie”, „Nakręceni, czyli szołbiznes po polsku”), w 2000 roku wykonał piosenkę tytułową do filmu animowanego studia Walt Disney, pt. „Nowe szaty króla”, w 2003 roku wraz z Rodem Stewardem nagrał piosenkę „Don’t Get Around Much Anymore”, w 2003 roku nagrał piosenkę tytułową do serialu „Na Wspólnej”, w 2008 roku odsłonił gwiazdę w Alei Gwiazd RMF FM, w 2020 roku wziął udział w #hot16challange2 wykonując utwór „Dzwonię, by powiedzieć Wam”, śpiewał barytonem.

Krzysztof Krawczyk to jeden z najsłynniejszych barytonów w Polsce. Od 1963 roku do 1973 i w 1976 roku był wokalistą zespołu "Trubadurzy". Karierę solową rozpoczął w 1973. Koncertował w całej Europie, ale i na świecie.

Jeden dzień Lyrics[Zwrotka 1]Od rana telefony dzwonią, fax pobudkę graW pocztowej skrzynce pełno znów, mam tyle ważnych sprawW pośpiechu się ubieram i wypijam kawy łykPies patrzy smutno na mnie, jakby chciał powiedzieć mi[Refren]Daj mi tylko jeszcze jeden dzieńPotem wszystko niech odejdzie w cieńPozwól, jeszcze raz zabiorę cię na spacer do tamtych miejscDaj mi tylko jeszcze jeden dzieńPotem możesz odejść, jeśli chceszPozwól, tylko jeszcze jeden razZatrzymajmy dobry czas (oh yeah, oh yeah)[Zwrotka 2]A w pracy jak to w pracy, każdy coś od ciebie chceSprawozdania i raporty, ciągle czepia się szefZe wszystkim muszę zdążyć i do nocy w biurze tkwięWtedy dzwonisz ty i mówisz: potrzebuję cię[Refren]Daj mi tylko jeszcze jeden dzieńPotem wszystko niech odejdzie w cieńPozwól, jeszcze raz zabiorę cię na spacer do tamtych miejscDaj mi tylko jeszcze jeden dzieńPotem możesz odejść, jeśli chceszPozwól, tylko jeszcze jeden razZatrzymajmy dobry czas (oh yeah, [?])[Zwrotka 3]Tak życie nasze płynie, ale każdy ma swój czasZa parę dni, za chwilę, może już nie będzie nasHarówka to nie wszystko, jest rodzina, jest i piesWięc poczekaj, biała damo, daj mi jeszcze jeden dzień[Refren]Daj mi tylko jeszcze jeden dzieńPotem wszystko niech odejdzie w cieńPozwól, jeszcze raz zabiorę cię na spacer do tamtych miejscDaj mi tylko jeszcze jeden dzieńPotem możesz odejść, jeśli chceszPozwól, tylko jeszcze jeden razZatrzymajmy dobry czas
.
  • 48tz65ym4g.pages.dev/313
  • 48tz65ym4g.pages.dev/1
  • 48tz65ym4g.pages.dev/6
  • 48tz65ym4g.pages.dev/323
  • 48tz65ym4g.pages.dev/275
  • 48tz65ym4g.pages.dev/60
  • 48tz65ym4g.pages.dev/194
  • 48tz65ym4g.pages.dev/190
  • 48tz65ym4g.pages.dev/307
  • daj mi tylko jeszcze jeden dzień krzysztof krawczyk