Pomagam jej się wyciszyć. "Moja córeczka ma prawie 2-latka i od niemowlaka była płaczliwym dzieckiem. Teraz też na wiele sytuacji reaguje łzami, zwłaszcza gdy mówię jej, żeby czegoś nie robiła, np. nie rozrzucała po całym pokoju zabawek. Płacze też często ze zniecierpliwienia, bo np. nie może się doczekać wyjścia na plac Ola jest szóstoklasistką, bardzo interesuje się modą. Śledzi także strony celebrytek – modelek, które prezentują blaski życia na wybiegu i eksponują nieskazitelnie doskonałe ciała. Ola stara się zdrowo odżywiać, ćwiczy, bardzo dba o dobór kosmetyków, jednak efekty tych działań jej nie zadowalają. Często czuje się brzydka, niezgrabna, za gruba, z defektami cery, włosów… Zrozumienie emocji dziecka - scenariusz 1 Jest wieczór, pora kolacji. Ola wychodzi ze swego pokoju i napotyka wchodzących do domu rodziców. Obładowani kilkoma torbami zakupów, żywo rozmawiają z dwójką młodszych dzieci, które po zakupach odebrali z treningu. Chłopcom usta się nie zamykają, opowiadają o zajęciach. - Mamo! Napisz mi zwolnienie z WF albo nie pójdę do szkoły… – Ola przekrzykuje braci. - Co mówisz? Chyba zwariowałaś! – mama odstawia torbę na kuchenny stół i odwraca się do córki. – Przecież już Ci mówiłam, żebyś mnie o to nie prosiła. Nie napiszę Ci zwolnienia. Ćwiczenia są ważne dla zdrowia, poza tym jest to Twój obowiązek. Koniec rozmowy! - Ale ja ćwiczę w domu! A w szkole nie będę! Nikt nie będzie mnie oglądał w krótkich spodenkach! Jak mi nie napiszesz zwolnienia, to jutro w ogóle nie pójdę do szkoły! - Ale dlaczego nie napiszesz jej tego zwolnienia? Tylko ten jeden raz? – do rozmowy wtrąca się ojciec. - Absolutnie! Dziewczyna w jej wieku musi się ruszać! Powinnaś także być bardziej odpowiedzialna! Jaki przykład dajesz chłopcom! – mama mówi coraz bardziej zirytowanym tonem. Całej sytuacji przyglądają się bliźniacy. Ola wybiega z kuchni i zamyka się w swoim pokoju. Zza drzwi słyszy śmiech braci i komentarz ojca – Spokój chłopcy! Oli zaraz przejdzie. Teraz kolacja! Co Ola może teraz myśleć i czuć? „Oni nic nie rozumieją! Kaśka znowu będzie komentować moje uda! Tak jakby sama była doskonałością! Nie pójdę jutro do szkoły! Wszystko mi jedno, co powiedzą potem rodzice! Uprzedzałam. Niech mają! A chłopaki jeszcze zobaczą, co to znaczy zadzierać z siostrą! Niech tylko przyjdą, żeby im pomóc w lekcjach albo pójść z nimi na lodowisko! Guzik! Zobaczycie! – zaczyna mówić sama do siebie, aż wreszcie płacząc, rzuca się na swoje łóżko”. Mama Oli podjęła rozmowę, angażując się emocjonalnie. Nie zwróciła uwagi na emocje córki, pozwoliła młodszemu rodzeństwu uczestniczyć w całej rozmowie, co potęgowało negatywne odczucia dziewczynki. Mama skupiła się na wyegzekwowaniu zasad, nie dając możliwości szukania innych rozwiązań. Ponadto zarzucając Oli nieodpowiedzialność i dawanie złego przykładu braciom, nałożyła na córkę jeszcze większe obciążenie. Poczucie krzywdy i braku zrozumienia pogłębił ojciec, który proponuje ustępstwo, ale lekceważy skutki całej rozmowy, która przebiega wbrew oczekiwaniom córki. Zrozumienie emocji dziecka - scenariusz 2 Ola wychodzi ze swego pokoju i napotyka wchodzących do domu rodziców, prowadzących ożywioną rozmowę z młodszymi dziećmi. - Mamo! Napisz mi zwolnienie z WF albo nie pójdę do szkoły… – Ola przekrzykuje braci. - Co mówisz? – po czym zwraca się do synów: – Chłopaki, proszę rozpakować torby treningowe, a potem umyć ręce, za 15 minut kolacja! – chłopcy biegną do swojego pokoju – No, teraz możesz powtórzyć. O co chodzi? - Napisz mi zwolnienie z WF! - Usiądź obok mnie. Wiesz, co sądzimy z ojcem o takich zwolnieniach… – mama siada na krześle przy kuchennym stole, ojciec opiera się o framugę. – To nie tylko nieuczciwe, ale także szkodliwe dla Ciebie. - Wiem, wiem. Znam te wszystkie argumenty, ale nie chcę, żeby mnie ktoś oglądał w krótkich spodenkach. - A musisz ćwiczyć w krótkich spodenkach? – wtrąca się tata – Może są jakieś inne opcje dotyczące stroju? - Świetny pomysł! – ożywia się mama. – Pamiętasz, jak w zeszłym roku, tuż przed wybuchem pandemii, kupiłam sobie getry ze spódniczką? Myślałam, że będę w nich chodzić na zumbę. Nigdy ich nie założyłam. Może przymierzysz? - Myślisz? – Ola sceptycznie spogląda na mamę – Takie czarne? - Tak. A w czwartek po południu możemy się wybrać do sklepu i znajdziemy strój, w którym poczujesz się komfortowo. Może tak być? - O mamo! Jesteś super! – Ola przytula się do matki – Ty też tato! – uśmiecha się do ojca. - Jest kolacja? – Do kuchni wpadają bliźniaki – Nie ma? – rodzice i Ola wybuchają śmiechem i razem zaczynają rozpakowywać zakupy oraz przygotowywać kolację dla wszystkich. Co Ola może teraz myśleć i czuć? „Takich getrów ze spódniczką żadna dziewczyna nie ma. Ale mama to świetnie wymyśliła. A w sklepie muszę poszukać takich sukienek z getrami. Widziałam je w Internecie. A może kupimy z wysyłką? Muszę jeszcze o tym pogadać z mamą”. Mama zadbała o wyciszenie emocji. Wysłała młodsze dzieci do innych zajęć, żeby nie brały udziału w rozmowie. Potem – nie negując zdania córki – przypomniała zasady. Następnie zaproponowała rozwiązanie, które Ola była w stanie przyjąć. Uwagę dziewczyny zaprząta teraz wybór stroju, a nie oczekiwanie zwolnienia z zajęć WF. Emocje rządzą Dla Oli, podobnie jak dla większości nastolatków, wygląd zewnętrzny jest utożsamiany z wartością siebie jako osoby. Ponadto dziewczyna zainteresowana modą i modelingiem szuka potwierdzenia, że w takim świecie jest dla niej miejsce. Podejmuje impulsywne działania – szuka szybkich rozwiązań, które pozwolą jej poczuć się lepiej. Do tego dochodzi presja ze strony nielubianej koleżanki, która już wcześniej komentowała wygląd Oli. Bardzo potrzebuje wsparcia: z jednej strony wzmocnienia w obszarze samooceny i poczucia wartości (i mama w drugiej rozmowie skupia się na rozwiązaniu, które pozwoli córce poczuć się ładną), a z drugiej strony poczucia bezpieczeństwa i bezwarunkowej akceptacji (w drugiej rozmowie dbałość rodziców o zapewnienie poczucia ważności problemów córki – odesłanie młodszych braci, skupienie się na znalezieniu rozwiązania dającego komfort dziewczynce). Emocje cichną, życie Oli znowu nabiera kolorów. Maria Tuchowska Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.
Polega na , braku kar, braku oczekiwań rodziców oraz znaczną swobodą zachowań dziecka.Jest to też unikanie odmawiania prośbom dzieci, akceptacja wszystkich poczynań dzieci.Wychowanie to chechuje się świadomym działaniem ,które ma na celu wywołanie stałych pozytywnych zmian w zachowaniu i osobowości jednostki.

Witam, mam problem. Wychowuje 13-miesięcznego synka. Mieszkamy z partnerem u jego rodziców i tu właśnie zaczynają się schody. Matka mojego chłopaka ciągle mi „doradza”. Na każdym kroku mówi mi, co mam robić z dzieckiem, co mam mu gotować, jak go ubierać. Z racji tego, iż mieszkamy blisko rodziny męża to tego typu rady słyszę prawie codziennie, od każdego członka ich rodziny. Kiedyś mój syn zachorował. Miał gorączkę i bardzo płakał. Postanowiłam, że jedziemy do lekarza. Z racji tego, iż nie posiadam prawa jazdy, zawieść nas miała ciotka. Okazało się, że fotelik jest w samochodzie, którym mój partner pojechał do pracy. Postanowiłam więc, że nie mam zamiaru narażać życia mojego dziecka i jechać 15 km bez fotelika, że zaczekam aż wróci partner z pracy i pojedziemy na pogotowie. Wtedy rozpętała się burza. Najpierw teściowa wpadła z pretensjami, jak tak mogę, przecież dziecko jest chore i natychmiast powinnam jechać z nim do lekarza, a nie wymyślać, że nie pojadę bez fotelika. Potem zadzwoniła do mnie jej matka z płaczem, żebym jechała z małym do lekarza, bo przecież jest chory. Mogę go trzymać na kolanach, a nie w jakimś foteliku. I tak jest w każdej sprawie. Każda moja decyzja jest obgadana przez całą ich rodzinę. Nic nie przechodzi bez echa. Jestem już tym wszystkim naprawdę zmęczona. Coraz szybciej się denerwuje i niestety tracę cierpliwość też do mojego synka. Moje pytanie brzmi, jak sobie z tym radzić? Co mam zrobić, żeby się tym wszystkim tak nie przejmować? Nadmienię też, że rozmowa z teściową jest bezskuteczne. Ona tylko na chwilę przestaje się wtrącać, a potem znowu zaczyna swoje. Zresztą jest typem człowieka, który wszystko wie najlepiej i na wszystkim zna się najlepiej, a cała reszta świata to banda kretynów i idiotów. Dzień dobry, opisana przez Panią sytuacja musi być bardzo trudna. W psychologii dotyczącej rodziny wiele się pisze i mówi o tym, jak ważne jest, aby młoda para miała szansę stworzyć swoją rodzinę niezależnie i po swojemu. Jeśli mieszka się z rodzicami jednej ze stron, zadanie to jest utrudnione, ponieważ równocześnie jest się w roli dziecka, partnera i rodzica. Dochodzą tzw. konflikty lojalnościowe, czyli po czyjej stanąć stronie – swojej, partnerki czy mamy? Dodatkowo moment urodzenia dziecka często jest chwilą, gdy mamy, babcie i inni członkowie rodziny z dobrych chęci doradzają nam. Nie dają szansy odnaleźć się w roli mamy. Jest to moment, kiedy warto zacząć stawiać jasne granice w asertywny sposób. Pytanie jak w tej niełatwej sytuacji odnajduje się Pani partner – czy rozmawiacie Państwo ze sobą o tym? Czy macie wspólne założenia, jak sobie z tym radzić? Czy może jest to źródłem konfliktów między Państwem, albo jest Pani z tym sama? To ważne, żeby jako para i rodzice umieć stawiać granice bliższej i dalszej rodzinie w kwestiach wychowania dziecka. I bardzo ważne, aby robić to wspólnie. Omówić jakie jest Wasze stanowisko wobec wychowania dziecka i konsekwentnie przedstawiać je rodzinie. To jest zadanie dla pary – dla Pani i partnera, nie jedynie dla Pani. to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

– Wychowanie religijne małego dziecka nie jest osobnym rozdziałem w życiu, ale powinno wypływać z postawy rodziców i przejawiać się w codziennych małych rzeczach. – Dziecko może niewiele rozumie, ale wiele czuje, ma ogromną potrzebę Boga i często tęsknota za bajką jest tak naprawdę tęsknotą za światem nadprzyrodzonym
Nadmierne wtrącanie się w wychowanie wnuków jest zazwyczaj konsekwencją relacji, jaką dorosłe dzieci mają z rodzicami. Relacja z rodzicami jest zupełnie inna niż ta z dziadkami. Nie można zapominać o tym, że obydwa pokolenia pełnią inną rolę w życiu malucha - dziadkowie często mogą przekazać mądrość i wiedzę w postaci, jakiej rodzice jeszcze nie internecie znaleźć można też takie wpisy: "Teściowa jest bardzo dobrą kobietą, zawsze mogę liczyć na jej pomoc. Zostanie z dzieckiem, dzwoni, interesuje się. Uwielbia wnuczkę. Z drugiej strony jest strasznie namolna. Przykład z wczoraj - była u nas w odwiedzinach, dziecko się obudziło i zaczęło popłakiwać w łóżku. Wstałam, aby pójść do pokoju, ale teściowa mnie wyprzedziła. Poleciała jak torpeda i wyrwała dziecko z łóżka. W rezultacie córka coraz głośniej zaczęła płakać. Takich sytuacji jest coraz więcej. Wtrąca się we wszystko. Nie jest przy tym złośliwa, ale namolna."Najczęściej młodzi rodzice nie wiedzą, jak stanowczo, a jednocześnie delikatnie uświadomić dziadkom, że ci powinni mniej wtrącać się w proces wychowania. Trudność tej kwestii akcentują także fachowcy. - Sytuacja jest zazwyczaj konsekwencją wcześniejszej relacji z rodzicami dzieci, które mają już własne pociechy. Najważniejsze jest to, czy dzieci dorosły, są samodzielne i potrafią podejmować decyzje bez względów na uwagi rodziców. Ich relacja może wpłynąć na to, czy dziadkowie będą wtrącać się w wychowywanie wnuków. Im samodzielniejsze i autonomiczne w działaniu dzieci, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ich rodzice będą się wtrącać - mówi dr Karolina Appelt z Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i dodaje: - Współpraca dwóch pokoleń wymaga ustalenia pewnych reguł. Konieczne jest wyznaczenie jasnych granic - gdzie jest pomoc, z której chętnie się skorzysta, a gdzie zaczyna się wtrącanie w wychowanie wnuków. Istnieje też różnica między dobrą, bezinteresowną pomocą, a nadmierną i taką, która łączy się z oczekiwaniem otrzymania prawa do decydowania o życiu podkreśla, że niezwykle istotna jest tu solidarność małżonków. Muszą mieć wspólne stanowisko. Nie może być tak, że na przykład kobieta prosi teściową o nierozpieszczanie wnucząt, a jej mąż przymyka oko na to, co robi jego matka. Co jednak, kiedy pomimo wspólnego stanowiska wobec zachowania rodziców, ci i tak za bardzo ingerują?- Czasami naprawdę ciężko dogadać się z rodzicami moimi i mojego męża. Mieszkamy blisko siebie, więc spędzamy czas u jednych i drugich średnio dwa razy w tygodniu. Ogólnie miło jest patrzeć na nich, kiedy bawią się z chłopcami, ale zdarza się, że nie mogę z nimi wytrzymać - opowiada 32-letnia Agata, mama 6-letniego Jasia i 5-miesięcznego co konkretnie chodzi? Młoda mama stwierdza, że rodzice, w szczególności jej męża, zawsze wiedzą lepiej, co jest odpowiednie dla ich dzieci. Teoretycznie rozumieją, że na przykład kobieta nie daje małemu Jasiowi słodyczy, a i tak ukradkiem mu je wciskają. Kiedy ta stara się im wytłumaczyć, jak dużo wysiłku kosztuje ją i męża nauczenie syna zdrowych nawyków, teść odpowiada: "No tak, tak, rozumiem. Tylko dziecko musi być przecież czasami dzieckiem, zjeść cukierka czy usmarować się czekoladą". Na pytanie, czy myślała o poważnej rozmowie z rodzicami, odpowiada: - Zastanawiałam się nad tym, ale nie sądzę, by to coś dało. Cała czwórka ma raczej trudny charakter i taką próbę z mojej strony odebrałaby pewnie jako atak i brak wdzięczności. Nie wiem, jak powinnam Karolina Appelt przekonuje, że najlepiej w rozmowie odwołać się do doświadczeń własnych rodziców. Być może okaże się, że rodzice naszych rodziców wtrącali się i krytykowali ich metody wychowawcze. Dobrze jest więc przywołać ich wspomnienia. Podczas rozmowy trzeba być z jednej strony stanowczym, przedstawić racjonalne argumenty i własne oczekiwania, ale z drugiej strony zrobić to delikatnie, starannie dobierając słowa tak, by rodzice się nie obrazili. - Role rodziców i dziadków uzupełniają się wzajemnie. Ktoś kiedyś powiedział, że rolą dziadków jest rozpieszczanie. Przez to, że nie muszą oni być "złymi policjantami", spijają całą śmietankę i mogą w pełni cieszyć się relacją z wnukami. Rodzice natomiast wprowadzają dyscyplinę i reguły. Relacja z rodzicami jest znacząco inna niż z dziadkami - akcentuje . - Kiedy zobaczymy, że faktycznie role są inne, uda się połączyć podejście do wychowania rodziców z wkładem i oczekiwaniami dziadków. I rodzicom i dziadkom radziłabym pokorę i spojrzenie z dystansem. Rodzicom, aby nie twierdzili, że jedynie oni wiedzą, jak wychować własne dziecko i nie potrzebują rad oraz wskazówek innych. Warto też czasem skorzystać ze starych sprawdzonych sposobów, doświadczenia i mądrości życiowej poprzednich pokoleń. Dziadkom - by nie uważali, że młodzi się nie znają i nie mają pojęcia o wychowaniu dzieci, bo znów nie zawsze tak jest. Ważne, aby zarówno rodzice, jak i dziadkowie mieli na względzie dobro dziecka. Dlatego niezwykle ważne są właściwe relacje między dziadkami a młodzi mają poczucie, że ich rodzice za bardzo ingerują w wychowanie wnuków, warto, by o tym powiedzieli, bo z perspektywy dziadków może to wyglądać zupełnie inaczej. Mogą oni nie mieć świadomości, że swoimi dobrymi chęciami ograniczają autonomię młodych rodziców, podważają ich poczucie kompetencji w roli rodziców. Warto ustalić zasady współdziałania, wspólny front przyznają się jednak do rozpieszczania i mówią wprost, że to sprawia im przyjemność. - Jaką jestem babcią? Moim zdaniem dobrą - śmieje się 65-letnia Janina. - Staram się nie wtrącać córce i mężowi w wychowanie mojej 2-letniej dziewczynki. Wiadomo, że czasami patrzę na to, co robią, ze zdumieniem. Ja do niektórych spraw podeszłabym z innej strony, ale kiedy tylko najdzie mnie ochota, by ich skrytykować, sam się strofuję. Nie mogę się z kolei powstrzymać przed rozpieszczaniem wnuczki. Chciałabym, żeby była szczęśliwym dzieckiem. Jest jeszcze taka malutka, a ciągle dostaje jakieś zakazy. Nie wolno jej jeść zbyt dużo słodyczy, oglądać bajek, chlapać się w kałuży, ubrudzić. Moim zdaniem musi poznać wszystko. Moja córka i zięć za bardzo na nią chuchają, a z drugiej strony właśnie zabraniają zbyt wielu fajnych dla każdego malucha rzeczy. Mimo wszystko próbuję jak najrzadziej o tym myśleć. Najważniejsze, że mogę spędzać czas z i pedagodzy podkreślają, że dziadkowie powinni hamować swoją chęć wtrącania się. Muszą też pamiętać, że ich rola nie jest taka sama jak rola rodziców. - Uczestniczenie w wychowaniu wnuków jest niezwykle cenne zarówno dla dzieci, które bardzo wiele zyskują dzięki kontaktom z dziadkami, jak i dla rodziców, dla których stanowi to ważną pomoc i źródło wsparcia - podkreśla dr Karolina Appelt i dodaje także, że nie jest dobrze, jeśli dziadkowie zastępują rodziców (jeśli ci mogą wypełniać swoją rolę) ani gdy rywalizują z rodzicami o względy dziecka. Maluchowi potrzeba spójnego obrazu świata i wpływów zarówno ze strony rodziców i dziadków. Jeśli dorośli potrafią wypracować dobre relacje międzypokoleniowe, to tworzą najbardziej sprzyjające środowisko do rozwoju najmłodszego pokolenia.
Babcia, która chce wychowywać wnuki to kiepski pomysł. Bycie dziadkiem i babcią wiąże się z zabawą, opieką i budowaniem relacji, a od odpowiedzialności za wychowanie są rodzice. Oto list czytelniczki, której teściowa za bardzo wtrąca się w wychowywanie dzieci.
Co powinni robić dziadkowie? Wspierać swe dorosłe dzieci w wychowaniu wnuków. Niestety, podział ról nie dla wszystkich jest jasny i nierzadko globalny fenomen babci ulega dosłownemu skażeniu przez konflikty i podkopywanie alarmującego tytułu ten artykuł nie dotyczy wszak skrajnych przypadków babci z pogranicza, które uciekają się do używek, przemocy czy narażają podopiecznych na poważne ryzyko zdrowotne lub psychologiczne. O wiele częściej mamy bowiem do czynienia z matkami i teściowymi, które niby chcą dobrze, ale po prostu nie bardzo im to wychodzi. Niestety, często kosztem najmłodszych…Babcia, która wie lepiejProblem ze starszym pokoleniem polega na tym, że bardzo często wydaje się mu, że pięć czy sześć dekad bagażu to najlepsza gwarancja życiowej mądrości. Że skoro oni wychowali własne dzieci (i to w znacznie cięższych czasach), to wiedzą więcej i z lekceważeniem mogą spoglądać na współczesne pomysły na dietę, zdrowie czy wychowania też najczęściej konflikty sprowadzają się do rzeczy podstawowych, takich jak jedzenie, kary i nagrody, system drzemek czy sposób ubierania. Klasyka to rodzice, którzy świadomie wybierają dietę w ich opinii najzdrowszą i unikają mięsa, glutenu czy cukru, na co babciom skacze ciśnienie krwi. Bo cukier krzepi, bo szyneczka konieczna do chleba, bo „za naszych czasów” niemowlakom dawało się krowie mleko i nikt nie umarł. Za „ich” czasów zostawiało się też dziecko do wypłakania, a za karę dawało klapsa albo stawiało do kąta. A te dzisiejsze nowomodne praktyki…Toksyczny związek pokolenie wzwyż Zdarza się też tak, że negatywna rola babci ustalona jest jeszcze na długo przed narodzinami wnuka i wynika z niezdrowego związku z dorosłymi dziećmi. Bo starsi rodzice czasem zbyt długo i gorliwie kontrolują życie swych pociech, wdeptując z butami w ich małżeństwo, a potem także wychowanie kolejnego pokolenia. Z chwilą, gdy napotkają opór, zaczyna się często walka na noże – podkopywanie wzajemnego autorytetu, umyślne sprawianie sobie przykrości i wygrywanie konfliktów na dzieciach. Największe iskrzenie bywa przy tym na linii teściowa – zięć lub synowa i tutaj w grę wchodzą często też takie aspekty jak religia, miejsce spędzania świąt czy wartości przekazywane dziecku. Na surowość rodziców, babcie lubią odpłacać rozpieszczaniem, na przesadny liberalizm własnymi metodami problemów zwykle rośnieCo nie zostanie jasno wyjaśnione na początku przygody, jaką jest bycie babcią, będzie procentować kolejnymi problemami. Od wpychania dziecku potajemnie słodyczy i smalcu, po strofowanie go za każdą głupotę. Czasem na myśl o tym, że wyjście na imprezę oznacza zaufanie na jeden wieczór babci i jej metodom, odechciewa się nam jakiejkolwiek rozrywki poza domem. Dzieci prędzej czy później też to poczują, zwłaszcza, gdy zacznie dochodzić do słownych utarć w ich obecności – dawania babcinych rad, krytykowania rodzicielskich postanowień bądź ich całkowitego znoszenia w stylu „nie martw się kochanie, babcia ci to kupi”. Czasem to tylko drobiazgi, które burzą krew, ale rozchodzą się po kościach, częściej jednak to kamyczek do kamyczka…Co robić jeśli jest źle? W sytuacji konfliktu z babcią czy dziadkiem jedyne dobre rozwiązanie to ustanowienie sztywnych, nieprzekraczalnych zasad. Bo to rodzice i tylko rodzice decydują o wychowaniu najmłodszych i ich głos jest niepodważalny i ostateczny. Jeśli więc maluchy mają być w łóżkach o nie wolno im jeść słodyczy na kolacje i nie muszą zmawiać pacierza, to babcia nie ma prawa w te reguły ingerować. Można i trzeba jasno powiedzieć własnym rodzicom, że jeśli będziemy potrzebować rady czy pomocy, to się po nią sami zgłosimy, ale nasza decyzja jest nie trzeba chyba dodawać, że tutaj mama i tata, mimo własnych różnic, muszą stać ramię w ramię na wspólnym froncie i przemawiać jednym głosem. A co, jeśli prośba nie podziała i babcia nadal będzie forsować swoje własny pomysły? Wtedy nie pozostaje nic innego, jak zagrozić ograniczeniem rodziny?Wbrew pozorom taka groźba, choć brutalna i bolesna, najczęściej zadziała. Bo w babci zwykle przeważy uczucie i potrzeba widzenia się z wnukiem, a nieakceptowalne metody wychowawcze będzie musiała połknąć jak gorzką pigułkę. Aby ograniczyć płacz i darcie szat, warto przygotować się do tej ciężkiej rozmowy i podejść do niej z całkowitym spokojem, blokując osobiste emocje i powstrzymując się od podnoszenia głosu. Warto też, mieć w rękawie argumenty podpierające własne metody wychowawcze i przedstawić jej mimo wszystko. Ostatecznym wynikiem rozmowy musi być jednak ultimatum: albo będziemy partnerami według naszych zasad, albo wasze prawa do kontaktu z dziećmi będą zdarzają się złe zakończenia? Oczywiście. Jeśli babcia poczuje się urażona albo nie będzie przestrzegać ustalonych zasad, nie pozostaje nic innego jak faktycznie na jakiś czas zawiesić odwiedziny czy opiekę nad dziećmi bez obecności rodziców. Czasem dopiero wtedy pojawia się wola jeszcze odrobina wyrozumiałościNie można w ramach dobrych kontaktów rodzinnych zgadzać się na psucie, przekarmianie czy dogmatyzowanie dzieci. Można natomiast zrobić gest i przymknąć oko na drobiazgi, które będą pewnego rodzaju kompromisem z naszej strony. Podarek bez okazji od czasu do czasu czy jedna bajka więcej niż dozwolone podczas noclegu u babci to jeszcze nie jest zbrodnia, ale raczej podkreślenie wyjątkowości więzi między dziadkami a potrafisz przymknąć oko, to będzie najlepiej dla wszystkich, a może i starszemu pokoleniu przybliży wizję rozsądnego kompromisu. Bo najlepsza dla dobra dzieci jest nie wielka miłość między rodzicami i dziadkami, ale zaufanie i zgoda. Tagi: dobre rady, różnice międzypokoleniowe, wychowanie dziecka, wychowanie wnuków
W psychologii wychowawczej wyróżnia się cztery główne style wychowawcze: autokratyczny – wychowanie konserwatywne, karność, bezwzględne posłuszeństwo dziecka, konieczność podporządkowania się, autorytet rodziców oparty na przemocy, surowy nadzór, środki represji, konsekwencja w wychowaniu, metody wychowania to głównie kary
Informujemy, że Tablice na serwisie wyświetlane są w wersji ustatecznionej. Ustatecznienie Tablic oznacza brak możliwości logowania oraz dodawania nowych postów i wątków. Jeżeli chcesz usunąć wpis z Tablicy, prosimy o kontakt z Działem Obsługi Klienta: bok@ Kobieta - gorące dyskusje › Dziecko › Rodzice Radzą Odpowiedzi 13 Użytkownik , 7 kwi 11 17:23 A jakie są nagrody za dobre odpowiedzi? Użytkownik , 7 kwi 11 17:25 ja mysle , ze jesli chodzi o male dzieci no powiedzmy do trzech lat to nawet nie mozna mowic o zlym , czy dobrym wychowaniu. przeciez to dopiero poczatek staran o to zeby dziecko w przyszlosci bylo dobrze wychowane. Kazdy kto ma dzieci wie, ze roznie sie zachowuja i ze jedno zwrocenie uwagi nie spowoduje ze wiecej sie tak nie zachowaja. Wychowanie dziecka to dluga i ciezka praca. Użytkownik , 7 kwi 11 17:40 jesi czterolatek przeklina jak szewc, pluje po katach, a na matke mowi ci..... znam taki przypadek. to nie oznaka nieokielznanego charakteru tylko zwykle nasladowanie, czegos co widzi na co dzien. Użytkownik , 7 kwi 11 17:47 nienawidze jak dziecko wymusza placzem byle czego drzác sie na caly wtedy mama zabiera starszemu bratu i da mlodszemu bo przecierz on jest malutki,na zakupach zuca sie na ziemie bo jak mama mu niekupi to bedzie zle,nie nie tego nienawidze to moim zdaniem jest zle wychowanie ja bym takie dziecko nauczykla umia sie zachowac i przechodzic obojetnie kolo zabawki ale powiecmy ze kazda mama jest inna pa Użytkownik , 7 kwi 11 18:02 myslę że buziak...zgadłam? co dostanę? ue?to tu są quizzy z nagrodami że tak pytasz o nagrody? Użytkownik , 7 kwi 11 21:33 Moje ma czegoś takiego jak złe wychowanie. Dzieci biorą przykład z dorosłych. Obserwują na codzień nie tylko zachowanie rodziców, ale również innych osób. Są doskonałymi dajmy na to dziecko słyszy, że rodzice powiedzą brzydkie słowo, to należy się spodziewać, że w niedługim czasie z ust dziecka też takie słówko usłyszymy. Czy wtedy należy mówić o złym wychowaniu?Dorośli często rozmawiają przy dzieciach o sprawach innych osób. Mowią , ta osoba jest głupia, beznadziejna. Wydaje się, że dziecko nie słyszy, a pociecha za chwilę powtarza to samo. Czy to jest złe wychowanie?Albo płacz podczas zakupów. Dziecko widzi, że rodzice robią zakupy, wkładają do kosza to czy owo. Nie ma się co dziwić dziecku, że i ono chce włożyć pewne produkty. Dla nas niepotrzebne, dla dziecka najważniejsze. Tym bardziej, że te cholerne reklamy robią wodę z mózgu. Sikające lalki, pieski i kotki interaktywne. Albo chomiczki zu zu petz. Płacz jak rodzic nie zabawek albo nie dzielenie się nimi też nie świadczy o złym wychowaniu. Zwyczajnie dzieci bronią swojego terytorium. Tak jak zależy od relacji rodzinnych. Czy rodzice są spokojni, jednomyślni w wychowaniu. Czy babcia jedna albo druga się nie wtrąca. Bo jak babcia powie w obecności dziecka tak, a rodzice nie to wiadomo, że dziecko będzie chciało takową sytuacje wykorzystać. Złe wychowanie? Nie... Raczej małe czynników można by wymieniać setki. Można przytaczać najróżniejsze moje zdanie jest takie- Jaki dorosły, takie Użytkownik , 7 kwi 11 21:52 Mnie się wydaje, że tutaj trzeba rozróżnić obiektywne złe zachowanie od karania, dezaprobaty za mianowicie-dziecko bije, krzyczy, przeklina etc-obiektywnie JEST to nieodpowiednie, złe zachowanie. Jednak nie jest to "złe" zachowanie w sensie, takie, za które trzeba karać czy osądzać-ponieważ dziecko jeszcze nie wie, nie rozumie, że to jest "złe" czy społecznie więc przez Ciebie zachowania są wg mnie złe, ale nie można mieć pretensji do małego dziecka, że kopiuje czyjeś zachowanie czy bada granice i nazywać je złym wiem, czy udało mi się zrozumiale się wysłowić;) Użytkownik , 7 kwi 11 23:00 Przepraszam za wypowiedź nie do końca w temacie, przeczytałam "zachowanie" zamiast "wychowanie". Użytkownik , 7 kwi 11 23:08 Dla mnie złe zachowanie a złe wychowanie to dwa rózne światy... złe zachowania wlasnie nie koniecznie świadczą o złym że o złym wychowaniu możemy mówić w "starszym" wieku dziecka... w wieku kiedy samo potrafi pojąć co dobre a co złe i wtedy kiedy mimo wszystko wybiera to złe... a złe wychowanie to zazwyczaj zle nawyki 2 latek pokaże język jest to złe zachowanie ale jesli zrobi to 6 latek to juz będzie dla mnie złym mniej jednak też nie zawsze...Inny przykład:Jeśli 2 latek nazwie mnie idiotką zapewne usłyszał to (słowo) np. w domu i z odrobiną chęci szybko się go tego oduczy - nazwiemy to zlym zachowaniem ale jesli 6 latek zrobi to samo - jest już źle wychowany. Wszystko sprowadza się do wieku i przyzwolenia rodziców. Użytkownik , 7 kwi 11 23:28 To naprawdę zależy od wieku dziecka. Małe dziecko jest to pojęcie dośc względne-bo dla jednych i drugich może oznaczac inny wychowanie-cóż tu każdy ma swoje poglądy. Nie uważam za źle wychowane dziecko, które np chce się bawic i bawi się biegając i wdrażając w życie swoje pomysły-niech będą naprawdę zaskakujące-ale po zwróceniu mu uwagi raz lub drugi zachowuje się odpowiednio lub mówi ciszej by nie przeszkadzac- natomiast dziecko które biega i krzyczy pomimo uwag dorosłych i bije i pluje już tak. Użytkownik , 8 kwi 11 06:15 Zrobiłaś to Użytkownik , 8 kwi 11 14:39 podobnie jak moi poprzednicy,że w przypadku małych dzieci trudno mówić o złym wychowaniu. To jeszcze za wczesnie na takie stwierdzenie. Można zauwazyć juz pierwsze oznaki błędów wychowawczych popełnianych przez rodziców,ale zanim dziecko całkiem dorośnie i jego postepowanie oraz zachowanie bedzie już świadome skłaniałabym sie bardziej w stronę okreslenia "złego zachowania" oznacza złe zachowanie według mnie? W przypadku małych dzieci mam sporą tolerancję na ich "wybryki". Dziecko również może mieć gorsze dni, gorzej się czuć czy po prostu mieć nadmiar energii do rozładowania. Traktuję to jako chwilowe wybryki i nie robię z tego zagadnienia. Nie jest dla mnie złym wychowaniem sytuacja w której np. jedno dziecko zaczepia drugie, sypnie w niego piaskiem czy nawet uderzy. Dzieci robia takie rzeczy nieświadomie, pod wpływem emocji. Rola nasza, jako rodziców i opiekunów to zwrócić takiemu dziecku uwagę,że źle się zachowuje im że nalezy to drugie dziecko jednak widze dzieci bijace czy plujące na dorosłych, rzucające się na podłogę z wrzaskiem przy każdej próbie odmowy z ich strony i nie zwracajace uwagi na jakiekolwiek próby tłumaczenia,że źle postepuje to już według mnie nie jest ok. Tutaj widzę już błędy wychowawcze,które kiedys w przyszłości mogą przerodzić się w cos bardziej to tylko dzieci-my dorosli musimy wskazywac im własciwy sposób postepowania, uczyć jak należy się zachowywać,co i kiedy wolno,a czego absolutnie nie. Być wymagającym,ale i wyrozumiałym przyjacielem,który dobrze i madrze wychowuje. Użytkownik , 8 kwi 11 16:07 Myślę ze u małych dzieci nie można powiedzieć że jest źle wychowane raczej źle miałam koleżankę która dawała 3 latniemu chłopcu do zabawy garnki,łyżki i tym dnia przyszła do mnie z dzieckiem ,mały skakał po fotelach na co zwróciłam uwagę matce,przeniosłyśmy się do kuchni a wtedy mały zażyczył sobie garnki do że powinnam mu dać to będziemy miały ja nie miałam takiego samego zdania i szybko pożegnałam znajomą i powiedziałam że następnym razem ma przyjść bez dziecka,bo moim zdaniem to dziecko było źle syn jak był mały i byliśmy z wizytą to grzecznie siedział na jednym zaczynał się nudzić to po prostu wychodziliśmy.

1.1. Mał eństwo i rodzina 11 1.2. Relacje rodzinne 15 1.3. Więź rodzinna 17 1.4. Atmosfera wychowawcza 19 1.5. Wychowanie rodzinne 20 2. Mał eństwo i rodzina w aspekcie historycznym i współczesnych przemian jej funkcji 25 2.1. Rodzina i jej funkcje 25 2.2. Kierunki przemian ycia mał eńsko-rodzinnego 27 2.3.

Szwagier wtrąca się w wychowanie naszej córki [Porada eksperta] W rodzinie zawsze znajdzie się ktoś, kto wie, jak wychowywać dzieci, najlepiej oczywiście cudze... Jak reagować na uwagi dotyczące naszego dziecka? Czy ktoś z dalszej rodziny ma prawo ingerować w nasze sposoby wychowania dziecka? Szwajger wtrąca się w wychowanie mojego dziecka Jestem mamą 15-miesięcznej dziewczynki. Moja córeczka należy raczej do dzieci, które jak na swój wiek dużo rozumieją. Mam problem nie z nią, a z bratem mojego męża. Kilka razy zdarzyło się tak, że córeczka bawiła się czymś, czym ja pozwalam jej się bawić, a wujek reaguje "nie, nie, nie wolno!". Dość istotny jest także wykrzyknik na końcu, ponieważ ton jakiego używa pozostawia także wiele do życzenia. Ostatnio mała siedziała u mnie na kolanach i bawiła się pilotem od telewizora, baterie miała wyciągnięte, żeby nie przełączać, interesują ją guziczki, bo wydają dziwny dźwięk. Ona siedzi u mnie na kolanach, zaczyna bawić się pilotem, a wujek jej go wyszarpuje i krzyczy: "Nie wolno, to nie dla ciebie". Mała jest tak nauczona, że jak jej się powie "daj", to ona sama odda i nie protestuje, bo wie, że już koniec zabawy danym przedmiotem. Albo jest sytuacja taka, że ja mówię do córki stanowczo, że czegoś jej nie wolno, ona robi słodką minkę, ja powtarzam, że nie, ona znowu minkę, bo próbuje, czy jednak dzięki słodkiemu uśmiechowi nie zmienię swojej decyzji, no i wujek w śmiech. W tym momencie moja córka otrzymuje kolejny sprzeczny z moim przekaz. Próbowałam zwrócić mu kilka razy delikatnie uwagę, ale to nie skutkuje. Nie wiem, co robić, jak wytłumaczyć mu, że jeśli ja i mój mąż na coś jej pozwalamy albo czegoś zabraniamy, to raczej nie powinno się tego negować. Dodam jeszcze, że brat męża nie ma swoich dzieci, ma 24 lata. Nie chcę być niemiła, bo tego nie lubię. Nie chcę zwracać mu też uwagi przy dziecku, bo to też nie w porządku. Nie wiem, co robić. Czytaj również: Kreatywna dyscyplina czyli wychowanie bez krzyku. Jak mówić żeby dzieci nas słuchały? Gdy dziadkowie wtrącają się w wychowanie dziecka - co robić? Co na to ekspert? Jeżeli jest to brat pani męża, to sprawą nadmiernego wtrącania się w wychowanie waszej córki powinien zająć się pani mąż. Jest to jakby nie było jego rodzina. Musi pani porozmawiać z mężem, aby on wpłynął na swojego brata. Czasem jest tak, że ładne i miłe prośby nie przemawiają do danych osób. Musi pani być bardziej stanowcza i asertywna w rozmowie z nim. Jeżeli pani już mu wiele razy tłumaczyła, że nie życzy sobie, aby się wtrącał w wychowanie dziecka, trzeba mu jasno i głośno wyartykułować, że jeżeli będą państwo potrzebować pomocy w wychowaniu córki, to się do niego zwrócicie z taką prośbą, ale na razie nie potrzebujecie jego pomocy, a dziecko nie może czuć się tak, jakby miało trojce rodziców, bo jeszcze bardziej czuje się zagubione. Może pani dodać, że rozumie, iż on się troszczy o dobro państwa dziecka, ale wy macie inny pogląd na wychowanie dzieci i bardzo prosicie o uszanowanie waszych poglądów. Niech pani doda w rozmowie, że krzyczenie na dziecko i szarpanie, to przemoc fizyczna i psychiczna i że może źle wpłynąć na waszą córkę, w przyszłym jej dorosłym życiu. Powodzenia. Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza. Inne porady tego eksperta

.
  • 48tz65ym4g.pages.dev/369
  • 48tz65ym4g.pages.dev/198
  • 48tz65ym4g.pages.dev/105
  • 48tz65ym4g.pages.dev/269
  • 48tz65ym4g.pages.dev/31
  • 48tz65ym4g.pages.dev/39
  • 48tz65ym4g.pages.dev/351
  • 48tz65ym4g.pages.dev/60
  • 48tz65ym4g.pages.dev/17
  • rodzina wtrąca się w wychowanie dziecka